Event-Hotele

Numer telefonu:89 513 32 82

Adres e-mail:

Wiadukty w Stańczykach

2016-01-13

Monumentalne wiadukty kolejowe pośrodku dzikiej Puszczy Rominckiej. Taki widok gwarantuje wrażenia turystom, którzy zabłąkają się w okolice Stańczyk. Z daleka wyglądają jak dwa gigantyczne rzymskie akwedukty. I nic w tym dziwnego: idealne proporcje, filary zdobione na wzór akweduktów w Pont du Guard nasuwają jednoznaczne skojarzenia. Miały być pomnikiem potęgi Prus i dowodem sztuki inżynierskiej – rzeczy niezwykle istotnych w czasach, w których je budowano. Bo wiadukty w Stańczykach nie należą do wiekowych zabytków.

Powstały na początku ubiegłego stulecia – północny w latach1912-1914, południowy – ok. dziesięciu lat później. Obydwa mają po 36 m wysokości, a spinają dolinę niewielkiej rzeczki Błędzianki na szerokości 200 m. Każdy z nich to pięć przęseł o równych 15-metrowych łukach. Wykonano je z żelbetonu, choć badacze do dziś spierają się, czy do ich budowy nie użyto przypadkiem drewnianych belek zalanych betonem. Miałby o tym świadczyć fragment drewna odkryty nad jednym z filarów mostu północnego. Przed II wojną światową przejeżdżały po nich pociągi na liczącej 31 km trasie Gołdap-Żytkiejmy-Gąbin. Według rozkładu jazdy z 1938 r. sześciokrotnie w ciągu dnia podróżni mogli podziwiać panoramę malowniczej doliny Błędzianki, pełnej źródełek, pagórków, strumieni. I tylko tak można było dostać się na wiadukty. Wielki łowczy III Rzeszy Herman Göring otoczył bowiem w 1933 r. Puszczę Romincką płotem i przeznaczył ją wyłącznie na miejsce spotkań wojskowych notabli. W czasie wojny wiadukty nie zostały zniszczone. Dopiero w 1945 r. wycofująca się Armia Czerwona rozebrała tory i tak pozostało do dziś.

Do niedawna wiadukty w Stańczykach przyciągały nie tylko turystów podziwiających ich piękno, ale także amatorów skoków na bungee. Zbudowano nawet dla nich specjalne miejsce biwakowe opodal mostów. Niestety z powodu fatalnego stanu technicznego wiaduktów zakazano uprawiania tam tego sportu.

0 komenarzy

Dodaj komentarz